Kochani,

już trochę czasu upłynęło od naszego spotkania a ja dalej wspominam,
raduję się i śmieję przywołując w pamięci pewne procesy.
To było wielkie Święto!
Raz jeszcze głęboko z serca wyrażam i przesyłam moją wdzięczność dla Was.
Wiadomo, Ĺźe w Ĺźyciu nie ma najmniejszych przypadków
i to spotkanie już dawno było między nami ustalone.

Do Was kochani także kieruję taką samą prośbę.

Gdyby ktoś zechciał podzielić się tym, co było ważne dla niego,
to umieściłabym te refleksje (oczywiście za Waszą zgodą) na naszej stronie internetowej.
 Byłyby świadectwem dla innych.


Maria

Na ostatnich zajęciach Uniwersytetu Nowej Ziemi - przyszedł czas na "inicjację" olejkiem Ducha Świętego oraz olejkiem na zamknięcie emocjonalnych ran.
Olejki Marysi - Maria Przybyłowicz - towarzyszą mojej pracy od sierpnia 2014 roku, od spotkania w Rudawce.
Testuję je z uwagą. KaĹźda z osób, które dotykam tym olejkiem potrzebuje udroĹźnienia, pobudzenia, oĹźywienia innych miejsc.
Na Uniwersytecie, w klasie I, było to juĹź piąte spotkanie. Duch sugerował, aby nie czynić "inicjacji" na wcześniejszych lekcjach. Miał w tym z pewnością swój cel.
Choć nakładanie odbywało się poprzez skypa /na odległość/, energia płynęła swobodnie, dotykała czakr, kanałów energetycznych, kręgosłupa, czasem wchodziła na czakry wyĹźsze lub niĹźsze /niĹź znane nam 7 czakr/.To co widziałam i odczuwałam było równieĹź Ĺźywo odczuwane przez uczestników, którzy potwierdzali, Ĺźe niektóre punkty, które pobudzałam, szwankowały wcześniej.
To tylko potwierdza nam zasadę, według której funkcjonuje ta rzeczywistość, - nie ma barier ani odległości dla przepływu energii.
Trzy osoby, /jak do tej pory/ podzieliły się swoimi odczuciami.
..........................................
Witajcie. Jak się miewacie kobietki po cudownej inicjacji olejkami przez Kochaną Elen?
Ja chętnie podzielę sie z Wami tym, Ĺźe czuję w sobie dość znaczną róĹźnicę... wyciszenie, energia tańczy we mnie, wdzięczność i lekkość.
Więc zapraszam do podzielenia sie odczuciami, jeśli ktoś ma ochotę.
Pozdrawiam Kochane
.........................................
U mnie teĹź zmiany, jakaś nowa energia płynie we mnie, radość działania, brak lęków odczuwam... tak, właśnie tak jest, jak piszesz energia tańczy we mnie radośnie, czuję lekkość, wdzięczność, moc i mam w sobie ogrom wiary w to, Ĺźe wszystko będzie pięknie... Ĺźadnych blokad, jakby te olejki utorowały drogę i płynęła czysta energia twórcza..... jeszcze nie umiem tego dokładnie opisać... zresztą nigdy nie umiałam ubrać w słowa tego co czuję... uśmiecham się tylko radośnie i wiem, Ĺźe dzieje się dobro.
A u mnie Cisza, Piękna taka. Jakiś rodzaj głębokiej ufności. I ciągle przypomina mi się dzieciństwo i moje wszystkie wewnętrzne emocje, wizje...
Jest teĹź we mnie pewien rodzaj skupienia...
I głębokiego oddania się Duchowi w pełni.

.................................................

 
 




Droga Mario!

Bardzo Ci dziękuję za Twoje maile i zaproszenie do Rudawki. Wspominam nasze spotkanie we Wrocławiu i niezmiennie moja dusza się raduje. Było to niezapomniane przeżycie i święto dla duszy. Jeszcze raz dziękuję!

Na wrocławskie spotkanie z Marią trafiłem w dość dziwnych okolicznościach i nie do końca byłem pewny czy jestem we właściwym miejscu i czasie. Wcześniej nawiązałem - cudowny zresztą - kontakt z córką  Marii, która namalowała dla mnie obraz. W marcu mieliśmy spotkać się we Wrocławiu, ale zbieg okoliczności uniemoĹźliwił to spotkanie. Wtedy nastąpiło chyba swoiste przekierowanie i tydzień póĹşniej spotkałem się z jej mamą - Marią. Bardzo szybko - nie wiedząc kim jestem, ani o moich wątpliwościach i kontakcie z Anią – oznajmiła: "na pewno miałeś tu przyjechać”. Dalsza część dwudniowego spotkania była to podróĹź w inny wymiar i "jazda bez trzymanki". Pracowaliśmy z energiami, które Maria zaprosiła na to spotkanie - z energiami Aniołów i Archaniołów. Działy się rzeczy dziwne, śmieszne i niesamowite. Medytowaliśmy, oczyszczaliśmy siebie i pomagaliśmy innym. Dokonało się we mnie wielkie oczyszczenie i uwolnienie starych energetycznych blokad. Spadł mi z serca wielki kamień, który nosiłem od wielu lat. I dusza mojej mamy znalazła wreszcie spokój i naleĹźne jej miejsce. Kiedy spotkanie dobiegało końca i Maria dziękowała wszystkim za przybycie.... ujrzałem jej postać otoczoną złotą aureolą... a na czubku jej głowy/nad czołem, mienił się złotym blaskiem wielki diament. Kiedy spojrzałem w bok, spostrzegłem Ĺźe, za kaĹźdym z nas siedzących w kręgu, stoi piękna, złota postać w koronie która wspierała nas podczas pracy. Były one połączone za ręce tworząc jakby dodatkowy krąg łącząc się z Marią. Kiedy Maria skończyła mówić, istoty te odleciały, pozostawiając po sobie złoty blask. Nie miałem wątpliwości - Maria dotrzymała słowa.

Dziś jeszcze, kiedy piszę te słowa, a minęło juĹź kilka dni, czuję ciarki na ciele i przenika mnie wielka radość i miłość którą emanowały te istoty i którą pozostawiły po sobie, abyśmy mogli z niej korzystać i dzielić się nią między sobą. To wielkie przeĹźycie i doświadczenie. To jedna z tych chwil dla których naprawdę warto Ĺźyć

 Mario, dziękuję Ci serdecznie

Andrzej