Rudawka 2014

Kochani, jesteśmy już po kolejnym, czwartym spotkaniu rudawkowym „Taniec w Świetle”. Jak co roku, tak i teraz, ledwo nasze spotkanie się zaczęło, a już się skończyło. Co roku robimy  plany, że nareszcie porozmawiamy z dawno nie widzianymi przyjaciółmi, a tym czasem… życie miało trochę inne plany

Kiedy 1 sierpnia, do Rudawki, przybywały kolejne osoby, radość przybierała na sile. Cudownie było znów widzieć znajome twarze, które tak bardzo, w ciągu ostatniej rozłąki, pozmieniały się/pojaśniały. Widać było, że prace nad własnym wzrastaniem szły pełną parą.  Tak kochani, czym bardziej wzrastamy, tym bardziej nasze twarze jaśnieją i młodnieją.  Nie ma cudowniejszego środka dla urody, niż nasza praca nad własnym rozwojem.

Na początku wydawało się, że 10 dni to bardzo długo. Jednak ogrom zajęć zaplanowanych przez Marię, sprawił, że przemieszczaliśmy się z jednych wykładów na drugie, z jednych warsztatów na następne. A potem jeszcze, indywidualne zajęcia. Naprawdę, było z czego wybierać.

Jak zwykle, oficjalna inauguracja kolejnego „Tańca w Świetle” miała miejsce w piątek, podczas uroczystej kolacji. Nie trzeba chyba przypominać, że posiłek był pyszny, tak, jak wszystkie pozostałe, podczas całego spotkania rudawkowego. Panie z kuchni znów wkładały, w przyrządzane dla nas potrawy, całe swoje serce i przyprawiały je miłością. Przypominając, jak były przerażone 4 lata temu, gdy po raz pierwszy miały szykować wegetariańskie jedzenie, obiecały, że w przyszłym roku będzie jeszcze lepsze. Za to, co już i za to, co jeszcze, z całego serca Im DZIĘKUJEMY.

Po kolacji, spotkaliśmy się wszyscy w jurcie, gdzie odbyła się bardzo ważna Medytacja
łącząca Ziemię i Niebo w Nas. Chodziło o ugruntowanie w energii Ziemi. Połączenie z Ziemią prowadziła Maria, a połączenie z Niebem –  Mariusz.

Podczas całego „Tańca w Świetle” towarzyszył nam kolejny, piękny witraż Eli Dobosz, zatytułowany „Gaja”.

 

  

                                             

Po medytacji, przyszedł czas na wspólne śpiewy, przy akompaniamencie Krzysia i jego gitary. Jako, że ze słowami zazwyczaj mamy problem, choć śpiewać lubimy, Agnieszka rozdała nam przygotowane teksty piosenek.

 

Po wyśpiewaniu wszystkiego, co nam w Duszy gra, każdy bardzo chętnie udał się na miejsce spoczynku, aby zregenerować siły po podróży.

W sobotę, po Agnihotrze – celebrowanej przez Halinkę Korpanty i Jodze – prowadzonej przez Elę Adamczyk, dzień wykładowy rozpoczęliśmy  też w naszej ulubionej jurcie. Na początek, medytację otwierającą serca, poprowadziła Maria.

 

Następnie odbył się wykład Mariusza Siejaka, który po raz pierwszy był z nami w Rudawce.

 

Mariusz opowiedział nam swoją historię, a także poruszył wiele innych, ciekawych spraw. Mówił, że dzisiaj, podstawą do wszystkiego jest zrozumieć KIM JESTEM, a kim nie jestem i nie będę. Wszyscy JESTEŚMY JEDNĄ, WSPANIAŁĄ ISTOTĄ, a więc, zaniechajmy walki ze sobą i innymi Istotami.  MIŁOŚĆ WSZYSTKO ZWYCIĘŻY, bo Ona WSZYSTKO MOŻE. Trzeba mieć SZACUNEK dla wszystkich Istot.

Mamy  słuchać własnego serca, a nie innych ludzi. Nie należy bezwzględnie  „kupować” wszystkiego, co ktoś inny mówi. Choćby to były nawet najbardziej górnolotne stwierdzenia, WSZYSTKO należy sprawdzić w swoim sercu.

Jak widać na załączonych zdjęciach, uczestnicy byli mocno wsłuchani w te słowa.


 

Zaraz po Mariuszu wystąpiła Kasia Neelavati Stankiewicz.

Kasia, nawiązując do słów Mariusza, mówiła, że nie należy krzywdzić żadnych Istot. Mamy być i żyć w PRAWDZIE, nawet jeżeli wydaje się nam to na początku mniej „opłacalne”. Mówiła też o odpowiedzialności i konsekwencji wyborów życiowych. Cokolwiek postanowimy/wybierzemy, mamy przyjąć za to odpowiedzialność, a także wszelkie związane z konkretnym wyborem konsekwencje.
Wszyscy pamiętamy i skupiamy się na Karmie - każdy czyn/działanie, ma swój skutek; dobre działania wracają, jako szczęście, a złe działania wracają jako cierpienie. Ale większość zapomina o Dharmie – podstawowe zasady etyczne…

Jako terapeutka, wspominała o tym, że prowadzenie terapii duchowej często nie jest łatwe dla Terapeuty. Najczęściej przypomina proces wymiatania brudów spod dywanu, ale… końcowy efekt jest bezcenny.

 

Po smacznym obiadku, kolejnym wykładowcą była Elen Elijah, która, podobnie, jak Mariusz a także Kasia, po raz pierwszy dołączyła do Rodzinki Rudawkowej.

Głównym wątkiem wykładu Elen, była przemiana człowieka zwierzęcego w człowieka duchowego. Elen dużo mówiła o związkach i o starych wzorcach, które już czas najwyższy porzucić.
Do tej pory, energia żeńska była całkowicie zdominowana przez energię męską. Teraz jednak, obydwie mają i muszą być zrównoważone. W Bogu, we wszystkim jest równowaga.
Oczywiście, sprawy damsko-męskie zawsze wzbudzają szczególne zainteresowanie, dlatego też, podczas wykładu padały różne ciekawe pytania. Elen z ogromną łatwością i prostotą cierpliwie odpowiadała. Robiło się coraz weselej.
Mówiła też, że stare programy nas już nie dotyczą, bo jesteśmy przede wszystkim Duchem w ciele (a nie ciałem) i mamy MOC stwórczą.

Po wykładzie Elen była kolacja, a potem koncert gongów Agnieszki i Janusza Wiśniewskich. Agnieszka i Janusz przyjechali do Rudawki całą rodziną, nawet z 6-cio tygodniową Anastazją, która uczestniczyła we wszystkich zajęciach rodziców i była najmłodszym uczestnikiem naszego spotkania.

Po koncercie gongów, nieoczekiwanie, Małgosia Działak zaprosiła nas na swój koncert kamertonowy. Cała jurta wypełniła się w mig i musieliśmy  układać się jeden przy drugim. A może by tak pomyśleć o dobudowaniu dodatkowego piętra w jurcie ??? hi, hi, hi

Jak na wstępie wspomniałam, każdego dnia, o wschodzie i o zachodzie słońca, odbywał się rytuał palenia Agnihotry, celebrowany przez Halinkę. Oto kilka zdjęć ognia, z tych ceremonii, (zdjęcia użyczone z zaprzyjaźnionej strony):

          

Zdjęcie po prawej stronie, zatytułowane zostało „Jezus Błogosławi”.      

                  
      

W niedzielę, serię wykładów rozpoczęła Ania Burakowska. Jak zwykle, słuchaliśmy jej z ogromną przyjemnością, no może z wyjątkiem osób, które systematycznie wybijały ją z rytmu, zadając pytania, na które czas jest zazwyczaj na koniec wykładu.
Ania tłumaczyła nam, że wraz z naszym planetarnym wejściem w Erę Wodnika, coraz bardziej przejawiamy nową Świadomość, we wszystkich sferach naszego życia.
Czym różni się ta świadomość od starej, związanej z Erą Ryb?
Otóż tym, że mamy coraz większe poczucie jedności z Całością, której częścią jesteśmy, co otwiera nas na współodczuwanie i niezwykłą wrażliwość wobec samych siebie, planety i wszelkich żyjących Istot. Dawne poczucie oddzielenia pomału odchodzi w niepamięć. Świadomość jedności z Bogiem, którym wszyscy jesteśmy, niesie ze sobą poczucie bezpieczeństwa i obfitości, pozwalając nam uwalniać się od starych lęków i poczucia braku. Otwierając nasze serca, zaczynamy współdziałać, współpracować i współtworzyć, wychodząc ze starych schematów walki o energię.

Coraz bardziej rozumiemy, że nasze życie jest tylko i wyłącznie NASZĄ kreacją. Przyjmując za nią odpowiedzialność,  uwalniamy stare schematy ofiary i kata. Z człowieka instynktownego, dualnego, stajemy się z każdym dniem coraz bardziej świadomym Twórcą. Życie, które kiedyś jawiło się nam jako ciężka walka o przetrwanie, w której zwyciężają silniejsi i sprytniejsi,  staje się dla nas pełnym radości i zachwytu tworzeniem nowych rzeczywistości :)

W następnej kolejności wystąpiła Ania Wojtowicz-Pancerz. Mówiła o Numerologii i Tarocie.

Ania podzieliła się z nami swoimi doświadczeniami z wieloletniej pracy  doradcy życiowego. Opowiedziała nam o tym, w jaki sposób, dzięki Numerologii, może pomóc zrozumieć przerabiane przez konkretną osobę życiowe doświadczenia oraz przedstawić ogólny plan na aktualne wcielenie.

Karty Tarota, natomiast, Ania wykorzystuje do zdiagnozowania przerabianych problemów i wskazania osobie najkorzystniejszych dla niej wyborów.

Jak co roku, wiele osób skorzystało z pomocy Ani.


Potem, również pod wiatą, mieli swój wykład Małgosia Hawryńska i Konrad Grędzik. Tematem wystąpienia była praca z Przewodnikiem Północy.

Kiedy Ziemia była pokryta wodą jeszcze bardziej niż teraz, przez przestrzeń kosmiczną, w specjalnych korytarzach, bardzo stare Istoty wędrowały w poszukiwaniu Boga. Jeden z tych korytarzy uległ uszkodzeniu i pewna liczba tych wędrujących Istot wylądowała na Ziemi. Jako że było wtedy na niej więcej wody niż lądu, Istoty te przybrały postać delfinów. Jedna z tych Istot poświęciła swoje istnienie w celu zakotwiczenia na Ziemi energii pozwalającej żyć pozostałym Istotom. Teraz energia ta jest dostępna dla wszystkich i przenika wszystko.
Owa Istota, która została przekaźnikiem energii w naszym materialnym wymiarze, wygląda jak  wielki, ciemny kamień i znajduje się na Syberii. Pewnego razu, jakiś człowiek – brat Ałata znalazł ten kamień i skomunikował się z tą Istotą. Zajął się on  propagowaniem tej wiedzy. Energię tej Istoty przyrównuje się do prany, lub innej dowolnej nazwy energii życiowej.
 

Wieczorem, po kolacji odbyła się Ceremonia Ognia, Szałwii, a także koncert radości Agnieszki i Krzysia Grabowskich.

     

 

     

 

     

Gdy jedni szaleli, inni…                                       LEŻELI :) :) :)     

 

                    

Dzieliły się z nami własnymi doświadczeniami i tym, jak doszło do wydania Kart Anielskich malowanych przez Anię, książeczki z opisami poszczególnych obrazów oraz olei, zawierających informacje Królestwa Roślin i Minerałów oraz ich Opiekunów duchowych. Zarówno Symbole Mocy Aniołów i Mistrzów, jak i Oleje są autorską techniką, wiedzą serca, która z poziomów Ducha wpłynęła do rodziny Marii. Mogliśmy po raz kolejny potwierdzić, że niezbadane są Boskie plany. Wystarczy tylko, że poddamy się prowadzeniu, choć czasem bywa niełatwo.

Następnie mówiła Monika Kowalska – o ważności Świętego Oddechu. Oddech ten łączy nas z naszym Wyższym JA.

Potem Darek Wróblewski mówił o swoim wydawnictwie Biały Wiatr i jego nowościach książkowych.

Przed kolacją, dla chętnych, odbyła się piesza wycieczka na przełom Wisłoka.

      

Tego też dnia, wieczorem, odbyła się bodaj najpiękniejsza ceremonia – Ceremonia Babć, poprowadzona przez Marzenkę Łuczak. Ona również uczestniczyła w „Tańcu w Świetle” po raz pierwszy. Można powiedzieć, że było to dziełem splotu wielu okoliczności.

Już jakiś czas temu, Marzenka spotkała się we Wrocławiu z przedstawicielkami 13-stu Babć, które radzą światu. Kiedy kupiła sobie jeszcze książkę o nich, od razu pojawiła się w jej głowie myśl: „Chcę zostać 14-stą Babcią”.

Gdy po roku Babcie znów odwiedziły Polskę, Marzenka zaprosiła je na swoją działkę i, między innymi,  zaprezentowała zioła, które hoduje. Ku jej ogromnemu zaskoczeniu, Babcie zaprosiły ją i zainicjowały na kolejną Babcię. Poprosiły, aby również w Polsce stworzyć starszyznę. Oprócz niej, zainicjowane zostały jeszcze dwie inne osoby. Najpierw wszystkie trzy były pełne zapału, ale gdy życie je troszkę przycisnęło, sprawa przycichła. Marzenka zaczęła  czuć się niekomfortowo, że nic w sprawie Babć się nie dzieje. I właśnie wtedy pojawiła się nasza Maria. Przed przyjazdem do Rudawki, podczas rozmowy, niczym w natchnieniu, Maria oznajmiła, że Marzenka poprowadzi dla nas rytuał Babć. Chyba sami rozumiecie, że nie można było odmówić.

„Babcie wierzą, że musimy powrócić do wewnętrznego Ducha, Ducha wszystkich rzeczy, którego opuściliśmy, poszukując szczęścia na zewnątrz”, to cytat z książki Starszyzna Kobiet Radzi Światu  - Carol Schaefer. Mówią o tym, że pora wrócić do korzeni, do wewnętrznej mądrości jaką mają i niosą w sobie kobiety. Niosą miłość i pokój. Rada powstała w celu globalnego uzdrowienia i stworzenia przemawiającego jednym głosem przymierza.

Gdy na spotkaniu z Babciami Marzenka spytała,  jakie rytuały mamy stosować, odpowiedziały, że potrzebujemy sami dotrzeć do swoich własnych rytuałów.
Sami wiecie, do jakiej roli zostały zepchnięte kobiety, szczególnie te starsze. Współczesny świat (telewizja, komputer, chęć posiadania więcej i więcej) odebrał kobietom ich mądrość i kontakt z naturą, i to że są jednością – to, co uczyniłam sobie uczyniłam Tobie, co uczyniłam Tobie uczyniłam sobie.

Dla Marzenki, nasza wspólna ceremonia była to pierwszym rytuałem łączącym ludzi ze sobą i z Matką Naturą. Po nim otrzymała takie mocne, wewnętrzne poczucie:

JESTEM BABCIA MARZENA, TA KTÓRA NIESIE JEDNOŚĆ CIAŁA, DUSZY I UMYSŁU.

Dokąd ją to zaprowadzi, nie wie. Wie jednak, że rozpoczyna nowy rozdział swojego życia tu na Ziemi, jako Babcia, a prowadzenie oddaje Duchowi Świętemu. Będzie tą drogą  podążać w pokorze i miłości.

Zamieszczone poniżej zdjęcia, niech świadczą o cudowności naszej Ceremonii.

    

     

  

  

 

   

   

 

Tak dotarliśmy do wtorku. Jako pierwsza, wykład miała Kasia Barczyńska – również po raz pierwszy w Rudawce :) Kasia mówiła o Człowieku, jako Istocie Gwiezdnej. W ogromnym skrócie,  możemy to przedstawić tak:

Człowiek - Istota Gwiezdna - Esencja Niebios Gwiaździstych,
stworzony ze wszystkich Ciał Niebieskich, w jedno ludzkie ciało .


Tak jak powstajemy z cząstek gwiazd, tak nimi jesteśmy, jako mikrokosmos i poprzez sieć kryształową jesteśmy z Niebiosami połączeni.

Człowiek posiada nieustanną łączność z Wszechświatem - czyli zasilenie przepływem Energii Bożej.

Połączenia te tworzą bardzo precyzyjne struktury w naszym osobistym polu – poniżej wymienione są występujące formy tych połączeń:

Skrzydła, Korona Królewska, Koło Mądrości Bożej, Korona Mądrości Ziemi, Skrzydła u nóg, Potężne kryształy dłoni i stóp, Nadzmysłowe kryształy, Wiry z boków głowy i wreszcie Płaszcz Królewski.
Jeśli chcecie więcej informacji i wyjaśnień, o kryształowym Człowieku i jego działaniu, a także o kryształach, znajdziecie je na stronie Kasi. Serdecznie Was zachęcam do zajrzenia tam.

Mam nadzieję, że nasi Ochotnicy, Andrii i Konrad dowiedzieli się, podczas prezentacji, czegoś nowego i ciekawego o sobie. Kto wie, może już latają

Jaka szkoda, że nie dysponujemy zdjęciami :( Moglibyśmy zobaczyć na nich, jak Kasia pięknie zakreśla kryształami kształty skrzydeł naszych Ochotników

Po arcyciekawym wykładzie Kasi, przyszedł czas na wykład Tadeusza Mrozińskiego, na temat Głagolicy – języka starocerkiewno-słowiańskiego.
Jak wiadomo, wszystkie panujące obecnie na świecie ideologie, nie sprawdzają się. Każdy pragnie zmiany, ale… Upadek współcześnie istniejących i dominujących ideologii nastąpi dopiero wtedy, kiedy ludzie nauczą się pisać i czytać ze zrozumieniem. Jedynym alfabetem zapewniającym powrót do pisania – skrybania, ze zrozumieniem, jest abecadło-obiecadło głagolicowe. Jest to jedyna forma zapisu posiadająca moc sprawczą.
Głagolica to wynik zgodnego i odpowiedniego współdziałania, „myślenia fonologicznego” z „myśleniem grafologicznym”, to prawidłowość właściwa tylko dla tego obiecadła.

Porządek i Ład, w jakim ułożone są rezy-litery głagolicowe, kolejno przedstawia mit o stworzeniu świata, następnie przebieg życia człowieka na Naszej Ziemi, czyli w czasie, kiedy posiadamy ludzkie ciało. Dalej zaś obrazuje Nasze życie w stanie Bardo - czas między inkarnacyjny. Wiedza przyrodzona zawarta w Głagolicy uczy Nas, jak przygotować miejsce do powtórnej inkarnacji. To wszystko powoduje, że obiecało głagolicowe jest już w samym sobie traktatem filozoficznym, zbudowanym akrofonicznie.

Podczas pisania Głagolicą, łączymy się z ciałami niebieskimi, racamy do jedności.
Nasz mózg równoważy się.

W następnej kolejności, swoje wystąpienie mieli Robert i Kasia Zabielscy. Nie podejmę się scharakteryzowania Ich zajęć, więc zacytuję słowa Roberta:

„Przyjechaliśmy z obszerną ofertą: biofeedback, zabiegi bioenergoterapeutyczne i masaże dźwiękiem. Te osoby które zostały z nami powitały żywioły Ziemi zgodnie z ruchem na Kole Mocy Słońca w zenicie. W rytmie bębna zharmonizowały spokój serc, po wcześniejszych mocno wyczerpujących zabiegach w jurcie. Przeprowadziliśmy krótką relaksację naturalnego biofeedbacku w umyśle na misach zestrojonych w synchronizacji tworząc u słuchaczy fale alfa i teta w połączeniu wibracji centrum serca. Kolejnym etapem było zaprezentowanie Centrum Relaksu Dźwiękiem z wieloma instrumentami oraz zastosowanie ich do zintegrowanej metody Balans Kołczing oraz propozycji szczególnie dla par. Przypomnieliśmy o regularnej higienie duchowej ważnej nie tylko w ten czas „wielkich wibracji” poprzez m.in. regularne stosowanie aerozolu MIKADORO do harmonizacji energoinformacji w biopolu doprowadzając aurę do szamańskiego „złotego jaja” jak na etykiecie produktów– co było inną formą przypomnienia o formie warsztatu śpiewu intuicyjnego prowadzonej wcześniej przeze mnie „JESTEM ŚWIADOMYM CENTRUM”. Ważności stosowania higieny ciał subtelnych podjął dalej Bułgar Lubomir Dinev, który odwiedził nas na chwilę, wprowadzając w zakres kursu „ODZYSKANIE SIŁY ŻYCIA”, pierwsza edycja odbędzie się w  Warszawie w październiku”.

Po kolacji miała miejsce bardzo szczególna i owocna dla wielu, medytacja z Janem od Boga, poprowadzona przez Marię.
Po medytacji wywiązały się bardzo ciekawe dyskusje.

            Środa była pierwszym dniem wolnym od wykładów. Jednak dla osób chętnych odbywały się warsztaty „Świętego Oddechu” oraz sesja „Soul Body Fusion”, które prowadziła Monika Kowalska.

W czasie wolnym, najchętniej odwiedzanym miejscem w Ośrodku było kąpielisko solankowe. Gorąco dawało się we znaki, a chłodna solanka dawała ukojenie.

     

 

      

 

A oto inne uroki tegorocznej Rudawki :)

     

      

  

Po kolacji, w jurcie, odbył się koncert gongów „Om Gong”, Bogdana Halickiego.
Podczas koncertu również i my dołożyliśmy swoją cegiełkę. Śpiewaliśmy mantrę OM i w ten sposób medytowaliśmy w intencji pokoju na Ukrainie.

 

            W czwartek, po codziennej porannej Agnohotrze i Jodze, odbywały się warsztaty Mariusza Siejaka, Elen Elijah, Marii Przybyłowicz (uzdrawianie drzewa rodowego)  i Vedic-Art. Ani Przybyłowicz. Oczywiście, wszystko było przeplatane smakowitymi posiłkami :)
Po intensywnych warsztatach, nad Rudawką, pojawiła się dziwna chmura, przypominająca lej/trąbę ? Tak, jakby coś zbierało wszystko, co zostało uwolnione… A naprawdę uwalniało się bardzo dużo.

            W piątek, przez cały dzień,  był dalszy ciąg warsztatów. Wieczorem odbyło się przy Bulgotce ognisko, śpiew, taniec i ponowne zamanifestowanie – ku uciesze wszystkich - CO NAM W DUSZY GRA :)

Po tak radosnym przygotowaniu, o godz. 23:00 rozpoczęła się całonocna Pudża, poprowadzona przez Agnieszkę i Janusza. Maleńka Nasteczka też w niej dzielnie uczestniczyła, do samego rana :):):)

            W sobotę, kolejne części  warsztatów:
Kasi Braczyńskiej, Małgosi Hawryńskiej i Konrada Grędzika a także Marysi Przybyłowicz.

Jako ciekawostkę chcę powiedzieć, że podczas kryształowych warsztatów Kasi, w czasie wspólnych prac, miało miejsce ogromnie ważne, dla nas wszystkich, wydarzenie :)
Wśród uczestników warsztatu była między innymi Lidka. Podczas pierwszej pracy, reprezentowała ona PRZESZŁOŚĆ. Poprzez Nią, z głębi pierwotnej wiedzy i budowy Świata, pokazała się Matryca Kryształowa Stworzenia. Matryca ta uaktywniła się w Strukturach Kryształowych całej grupy, otoczenia i osób, które mają jakąkolwiek sposobność kontaktu z uczestnikami warsztatów, bądź tamtym terenem, albo też wchodzą mimowolnie, przypadkowo w nasze pola kryształowe. Grono to rozszerza się z dnia na dzień :)
Ukazało się DNA w formie "kanału z wypustkami, wstążkami", przypominające jeża, będącego magicznym zwierzęciem Słowian, które jako pierwsze wykonało "gest Stworzenia - wzorzec DNA" ( w formie "jeża").
Nowa Matryca jest już stała, nie do odwrócenia :) Oznacza to dla nas kolejny krok ku Wzniesieniu :) :) :) Dzięki Kasiu za ogromny wkład w nasze Wzrastanie :) :) :)

A teraz pora, aby przedstawić wspólne zdjęcie uczestników czwartego spotkania w Rudawce - tych, których udało się zebrać w tym momencie.  A trzeba przypomnieć, że liczba uczestników była imponująca, bo przyjechało nas wszystkich około 90 osób, a więc prawie trzy razy więcej niż widać na załączonym zdjęciu :) :) :)

Możemy tu zobaczyć także  nasze najmłodsze uczestniczki: Jagódkę – po raz pierwszy w Rudawce i Julkę – po raz drugi :) Kilkutygodniowa Nasteczka, w tym czasie, spała i nie zdążyła załapać się na zbiorową fotkę :)

Po uroczystej, pożegnalnej kolacji, odbyła się Ceremonia Wdzięczności. Dziękowaliśmy wszystkim wspierającym nas Istotom, Żywiołom i Energiom, które obecne były podczas trwania naszego „Tańca w Świetle” :):):)

Dziękowaliśmy również Paniom z kuchni za wspaniałe wyżywienie :):):)

     

            Niedziela była dniem naszych pożegnań. Z łezką w oku, żegnaliśmy się do następnego roku. Aby nam się nie dłużyło i było łatwiej przetrwać okres rozłąki, ktoś rzucił hasło: „Do jutra” :):):)