Kochani Rudawkowi Przyjaciele!
 

Nasze V już Spotkanie w Rudawce Rymanowskiej dobiegło końca. 
Nie ma słów, aby wyrazić jak było cudownie. 
Chyba tylko Ci, którzy byli na wcześniejszych Tańcach i poczuli tę atmosferę są w stanie zrozumieć, 
jakie towarzyszyły nam emocje i poczucie jedności... nieporównywalne z niczym...
Dziękuję wszystkim, którzy byli i tym, którzy wspierali nas i byli z nami sercem!

Ściskam wszystkich bardzo mocno!
Ania
 
 
Kochani,

Skończył się kolejny Taniec w Swietle.

Razem z Ryszardem ,Elą joginką i grupą Aniołów z Płocka zamykamy kurtynę.

Pięknę pełne radości powitania i z łezką w oku pożegnanie.

To co zdarzyło się w tym Tańcu trudno opisać .

Każdy był przecież piękny, niepowtarzalny.

Ten był INNY .Energie mocnych uwolnień ,poruszeń,ustawień zostały za nami.

Ten Taniec choć nie był pozbawiony mocnych ,bardzo mocnych akcentów był harmonijny.

Był delikatny, subtelny, finezyjny, mięciutki....

Czy poczuliście kochani ,którzy do nas nie do tarli te energie.

 

Zanurzyliśmy się WSZYSCY uczestniczący w pole bezwarunkowej miłości.

Tej o której mówimy czytamy dążymy.
Nam To się udało!!!!!!!!!!
 

Dostroiliśmy natychmiastowo nasze energie.Byliśmy Jednością. Bez zgrzytów,oceniania.

Powitalismy nowe piękne Istoty , które zarezonowały z nami.

Wszyscy chcieliśmy być blisko siebie,przytulać się ,wsłuchiwać co mówi druga Istota.

Rudawka też nas wspierała .Pojawiły się koniki,na których kilka osób jeżdziło ,a nawet wyjechało w teren.

Kudłata mini krówka z byczkiem były niczym z bajki Disneya.Mają bardzo szorstkie jezyki i cudne oczy.

Pogoda od poczatku do końca podkręcała w nas procesy ,a solanka równoważyła

W solance i w polu białym lipowo tężniowym wypoczywaliśmy po tropikalnych upałach.

Rozmowom nie było końca ,choć w pierwszym tygodniu zagęściło sie od zajęć.

O tym napiszą Gosia i Jola.

Kuchnia w tym roku była pyszna i bogata.Wróciła pani Terenia i nam dogadzała.Codziennie banany.

Szarlotka na specjalne okazje i pyszny tort urodzinowy Joli Guc

A uczta duchowa. Ludmiłka przygotowała piękna muzykę wschodu , cerkiewną , ludową .

Małgosia wyłączyła i dostroiła kamertonami .Nowi nasi Przyjaciele z Warszawy dali taki czad na gogach ,że musiało się wypłukać to co jeszcze zalegało.

A potem nocna pudza gongowa-na której nie byłam poruszyła każdą komórkę uczestniczących.

Spiew anielski Agnieszki z Kołobrzegu roztapiał nas ,jak ciasteczko czekoladowe

Kochani ,czy to czujecie ?Miłość już nie hasłem ,ale czynem przejawiła się w nas

A joga ?Elunia przeszła samą siebie.Ze swoim niezwykłym poczuciem humoru wyciągała nas niczym gumy.

Udało mi się rozruszać swoje ciało.

Dzieciaczki wszystkie ,które biegały wsród nas pomagały nam się dostroić .

Łącznie z Jagódką niespełna miesięczną córeczką Kasi.

Zaszczyciły nas ich kryształowe dusze.

A warsztaty? Mimo ,że nie było ich dużo-to już najwyższa pólka

Swiadome oddychanie,Vedic Art,Wielka tradycja północy , Acces

No i ... zadziało się !!!!!!!!

Objawili się nowi Szamani. Zgadnijcie którzy?

A prace malarskie? Kochani odkryliśmy w sobie talenty malarskie i jedność w malowaniu.

Okazało się , że na naszych mandalach było najwięcej wirów .

 

Wielki spokój ,zamknięcie,dopełnienie.

Poczuliśmy pełnie. Powrót do domu po długiej i trudnej podróży.

Nie chcieliśmy już burzyć tego dlatego nie było szałasu potów dla wszystkich i chodzenia po ogniu. Janku kochany.

Nie miej nam tego za złe.Zeszłe energie potrzebowały Twojej pomocy .

Teraz nie czuliśmy potrzeby tak mocnych doznań.

Ja dziękuję Ci za to co przeżyłam w zeszłym roku,ale w tym potrzebowałam ukojenia.

To ukojenia dawały nam ręce naszych kochanych masażystek .Tych o których wiecie

Objawiły się nowe talenty.Małgosia z Krakowa z receptorowym masażem stóp i głowy.

Pięknie nazwany Łączenie Nieba z Ziemią .

Masaż Wiesi miodem ___mioooooodzio.

Piękne radosne dusze z Warszawy Ela ze Sławkiem , pomogli uzdrowić rodowe zaszłości .

Choć w jurcie było chyba z 40 stopni,pospaliśmy się a rody uzdrawiały się same moca naszej intencji.

Eli drobne raczki też okazały się czarodziejskie ,ale nie załapałam się na nie ,bo tak dużo się działo .

Ania księżycowa kosmetyczka masowała intuicyjnie pod lipami.

Nasze panie zmieniały się po jednym masażu wykonanym zgodnie z fazą ksężyca.

Szkoda ,że nie widzieliście naszej Basi kochanej Gołębiewicz ,już nie wspomnę o urodzie ,ale jak wywijała ze Zbyszkiem rock &rolla.

Na koniec mieliśmy imprezkę z różowym i białym winkiem.Muzyką wyszukaną przez Elę i Sławka.

No Kochani na gorąco piszę to co mam w sercu .

Można jeszcze dużo ,ale taka radość w moim sercu że pragnę się nią dzielić .

Była jeszcze piękna postać Veni,o której może ktoś podzielić się więcej.

Szamani też niech dadzą coś ze swoich odczuć

 . Dużo osób jeszcze w drodze do swoich domów,niektórzy już dojechali .

Bądżmy w tej przestrzeni Pełni ,Jedności do końca świata i jeszcze dłużej.

I jeszcze coś co zadziało się na koniec w jurcie .Błogosławieństwo moca Ducha świętego.

Rozlała się miłość bezwarunkowa .Potem pod gołym niebem wypatrywaliśmy spadających gwiazd ,ale może o tym napiszcie.

Bardzo szczęśliwa,przepełniona miłością .

Ela z łodzi
--

Kochana Elu,

bardzo Ci dziękuję za te słowa.
Zdaję sobie sprawę z tego, że pewne praktyki nie są na całe życie, lecz mogą nam być pomocne tylko na pewnym jego etapie.
To tak samo jak lekcje w szkole. Nie ma sensu aż do znudzenia przerabiać ciągle materiału z pewnej klasy, który wszyscy już dawno przyswoili, tylko trzeba iść dalej i poznawać coś nowego.
Szałas potów, czy chodzenie po ogniu może komuś pomóc w jego rozwoju (i wiem z doświadczenia że tak rzeczywiście jest). Nie znaczy to wcale że każdy musi do tego wracać przy każdej okazji.

Przypomniała mi się tutaj pewna sytuacja sprzed lat, gdy usłyszałem w wiadomościach że pracownicy pewnej fabryki zbrojeniowej protestowali przed zamknięciem ich fabryki, bo akurat podpisano pokój i ich czołgi nie będą już nikomu potrzebne.
Zamiast cieszyć się że będzie już pokój, to oni woleli aby nadal trwała wojna, bo oni będą wtedy mieli pracę.
A tutaj nie chodzi o to by stać w miejscu, tylko aby ciągle iść naprzód.

Zapewne ciągle będą się pojawiać nowi ludzie, którzy właśnie na ten czas będą  potrzebować chodzenia po ogniu czy też szałasu potu. To właśnie dla nich organizuję  warsztaty.
Inni pójdą dalej i być może zarezonują z przejściem na odżywianie się praną, o czym mówiła Veni, z "tradycją północy" a może jeszcze z czymś innym.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę wszystkiego dobrego
Janek

 

Było  cudownie!!!! .Jestem już od wczoraj w domu,ale tak na prawdę to

mnie jeszcze nie ma.Ciągle myślę o Was i opowiadam. Nie wiem kiedy mnie

to puści,jakoś się na to nie zanosi hahaha! Ludmilko podaj mi proszę

link do tej cudnej pieśni rosyjskiej,przy której  tak się

spłakałam.Ściskam Was mocno.Mam już w głowie nowy witraż rudawkowy na

następny rok.Dziękuję Wam za cudowne bycie razem. Ela Witrażowa

 

Kochani, Ela tak pięknie napisała o tym, co czuję po naszym Tańcu w Świetle. Elu masz do tego dar. może zostałabyś naszym kronikarzem... ? 

Było mi z Wami cudnie, inaczej niż w ubiegłych latach, łagodnie, spokojnie, po prostu płynęło... Był czas na bycie razem, rozmowy, nasze własne uzdrawianie, dzielenie radością, miłością... Bo przecież w takim miejscu i z takimi ludźmi nie mogło być inaczej. Dziękuję Wam wszystkim za ten Święty Czas. 

Ściskam mocno i pozdrawiam 
Jola z Torunia 
 
Kochani

po sprawozdaniu Eli, trudno dodać coś więcej ...Mogę natomiast napisać co się we mnie działo i co teraz jeszcze pracuje.

Na początku przyjazdu usłyszałam od wielu osób ,że miały spory opór w związku z przyjazdem, ja czułam tak samo.Pustka, brak pasji, kolejne rzeczy, które odchodziły i tak naprawdę ciężko było stwierdzić czy Rudawka coś zmieni. Pojechałam bez oczekiwań.

 
Ponieważ nie oczekiwałam niczego otrzymałam wszystko a nawet więcej :)
 
Mogę powiedzieć ,że nie żałuję ani sekundy spędzonego z Wami czasu !!!
 

Każdemu życzyłabym przebywania w takich energiach, pracach, tworzeniu, zmaganiach ze swoimi traumami i wyzwalaniu energii dziecka, radości, przemiany... Boże, ile tego było...

I to autentyczne bycie razem, czasem do późna w nocy, czasem w kosmicznych otchłaniach samotności ale ze świadomością ,że ci z którymi mieszkasz nie oceniają twojej słabości , utulą i dadzą bezpieczną przestrzeń i czas do przemiiany z całkowitą akceptacja tego jaka jesteś.

Maski ego odpadają i stajemy się prawdziwsi, niewstydzący się naszych uczuć, mówimy "taki jestem i kocham i akceptuję się coraz pełniej" i to jest najważniejsze.

 

Rudawka i czas tam spędzony pracują nadal we mnie, i poczułam bardzo ,że chodzi teraz o to aby te energie w sobie ZINTEGROWAĆ .

Mam wrażenie ,że dzisiejsza noc upłynęła pod hasłem INTEGRACJA. 
 

Jak tylko uzyskiwałam świadomość zaczynałam oddychać tym i znowu zasypiałam. Cały czas tym oddycham, bo chcę aby to było we mnie a nie tylko we wspomnieniach.

 

Bo chodzi o to żeby  wszystkie pojawiajace się tam potencjały zintegrować w sobie jako nasze części i uwolnić aby pomagały nam Tworzyć nową , piękną rzeczywistość.

 W niskim pokłonie i w wielkiej wdzięczności ,że życie podarowało mi ten czas

Małgosia od kamertonów
 
List do Super Rodzinki Rudawkowej.
 
Drogie Marysiu i Grażynko,

Świetlane Istoty, które przygotowałyście grunt pod scenę,

na której mogły zagrać i zatańczyć inne Świetlane Istoty.

Na wasze Ręce (wirutalnie, póki co) składam ten list.

 

Czuję potrzebę podziękowania Wam i Wszystkim Pozostałym

Współtworzącym to piękne spotkanie, jakie miało miejsce

w tym roku w Rudawce i Współuczestniczącym w nim Osobom,

z jakimi miałam przyjemność spotkać się.

 

Dziękuję Wszystkim, którzy dzielili się z nami swoją wiedzą

i umiejętnościami, w czym mogłam też uczestniczyć

i choć nie udało mi się być na wszystkich wykładach, zajęciach, spotkaniach

to i tak czułam cudowną energię tego wszystkiego przenikającą

to piękne miejsce w jakim dane nam było spotkać się.

 

Dziękuję Wszystkim, którzy znaleźli czas i chęć aby posłuchać tego,

czym z kolei ja mogłam się podzielić na bazie swoich doświadczeń, spostrzeżeń.

Moje tematy – Istoty Natury (czyli coś co widać przy uważnym spojrzeniu i otwartym sercu

i umyśle) czy Odżywianie Praniczne ( podczas gdy Homo Sapiens uwielbia biesiadować)

nie przyciągają jak wiemy rzeszy zainteresowanych ale coraz więcej osób otwiera się na te możliwości. Wymagają one

sporego wkładu pracy nad sobą ale jednocześnie poszerzają bardzo świadomość indywidualną i zbiorową. Jest to więc w dużej mierze

ścieżka służby i jest to ciągle ścieżka na której wszyscy jesteśmy pionierami i dzielenie się własnym doświadczeniem i spostrzeżeniami, szeroko pojęta współpraca są tutaj bardzo przydatne dla dobra wszystkich zainteresowanych.

 

Dzięki pobytowi w Rudawce i zasłyszeniu kilku informacji na w/w tematy, tzn. relacji osób

nieobecnych na spotkaniu, przekazane poprzez „osoby trzecie”  (szkoda, że nie trafiają takie relacje do mnie bezpośrednio

ale poczta pantoflowa zawsze spełniała i spełniać będzie dobrze swoją rolę J ) pomedytowałam z tym i przy wsparciu Cudownej Energii

Tańca w Świetle dostałam wskazówki jak mogę wesprzeć  - najbardziej jak się da – osoby podążające tymi ścieżkami. Jak widać

takie spotkania są naprawdę cenne J
 

Dziękuję Wam Marysiu i Grażynko za całokształt tego przedsięwzięcia, Wasz Czas poświęcony temu, wszelki wysiłek (bo wiemy jak to jest) 

i Serca. Za Waszą Miłość do Nas, do Świata, którą widać – skoro to robicie.

 

Pozwolę sobie też podziękować kilku osobom, które pamiętam i w jakiś szczególny sposób odcisnęły mi się w pamięci

moich radosnych, komórkowych zapisów : )

 

Ludmile – za cudowne podróże przy Muzyce, która poruszała wszystkie struny Mej Duszy…

Słowa to za mało, by wyrazić co czułam;

 
Halince za agnihotrę i popiół : )
 

Eli za super yogę -  nie zdążyłam Jej powiedzieć, bo wyjechałam, że te ćwiczenia dają FULLLL prany (!) – gdyby ktoś chciał

zastąpić jedzenie materialne czymś niematerialnym bez przechodzenia Inicjacji : )….Ela świetnie prowadzi, świetnie tłumaczy

i płynie z Niej taaaki spokój…– polecam gorąco : )

 

Romanowi za Jego wesołe rymy, które pobudziły w ruch przepony słuchaczy przy radosnych enklawach śmiechu : )

 

Januszowi za szałas potów – co prawda nie dotarłam ale było mi dane dostrzec tu i tam transformację – warte były tego długie

przygotowania gałęzi, kamieni i wszystkiego co trzeba. Muszę przyznać, że noszenie tego z zapałem w taki gorąc jaki był, jest godne

uznania,bo przecież „chłopaki” (podobno Roman pomagał Januszowi : ) mogli pójść nad rzekę i poleżeć w chłodzie : )

 

Dziękuję Małgosi i Konradowi za zapoznanie nas ze „struną”. Pewnymi ćwiczneiami i chodem niedźwiedzia. Co prawda już słyszałam o tym

ale dopiero sposób w jaki Oni to przedstawili, wzbudził moje zainteresowanie tym tematem. Poczułam to, że to coś co we mnie gra.

 

Dziękuję Eli Gumińskiej za to, że JEST. Taka Jaka Jest. Zawsze uśmiechnięta i życzliwa, dyskretna a widoczna. Promyk Słońca.

 

Dziękuję Panu Bogdanowi i Wojtkowi za prowadzenie tego ośrodka, bo to idealne miejsce na takie spotkania. Jest przestrzeń, przyroda, spokój. Możliwość spotkań w podgrupach bez przeszkadzania sobie. Są tu wspaniałe miejsca jak Yurta, Lipy, Bulgotka, Tężnia, Konie

czy miejsca na ogniska lub po prostu zielona trawka. Każdy znajdzie coś dla siebie – odosobnienie lub towarzystwo. I oczywiście

niedaleko rzeka z wyrastającą z niej pionową ścianą z której osuwają się kamyki. Miłe do chłodzenia się i kontemplacji : )

 

Wreszcie udało mi się dotrzeć na pudżę zorganizowaną przez Agnieszkę, Janusza i Andrii’a

i też im za to dziękuję, że wożą to tu, to tam tyle gongów, tyle jest przygotowań ale widać warto, bo przeżycie jest wspaniałe.

 

Dziękuję Wszystkim bez wyjątku i przytulam tych, którzy tego chcą. Miło było mi poznać bliżej te osoby, które o tym wiedzą : )

Mam nadzieję, spotkać się Wami, częścią z Was chociaż, na jakimś kolejnym Świetlanym Spotkaniu.

 

Przed odjazdem zaproponowałam aby na następnych spotkaniach otwierać się na jeszcze większy kontakt z Naturą i Istotami Natury (Dewami, Elfami,…), które dbają o rośliny i Matkę Ziemię, które też podpowiadają nam wiele na temat możliwości naszego

samorozwoju.
 

Można medytować z roślinami pytając je czego potrzebują do wzrostu, zdrowia, piękna w takim środowisku jakie mamy

(mimo chemitrails, etc), aby okazywać im Miłość i dbać tak jak nam to wskażą aby minimalizować lub zaprzestać stosowania

nawozów sztucznych. Skoro w Findhorn mają w tej dziedzinie super efekty to dlaczego nie przenieść tych doświadczeń na inny grunt ?

W Irlandii mają już zawód osoby komunikującej się z Elfami i osoba taka jest negocjatorem podczas budowy autostrad – pośredniczy

między światem widzialnym i niewidzialnym, który jednak potrafi bardzo namacalnie dać o sobie znać : )

 

Np. Bale Elfów (Wiosna, Lato Jesień, Zima i nie tylko), które służą wzmacnianiu więzi z Istotami Natury, Matką Ziemią,

Siłami Kosmosu – mogą tętnić w każdym zakątku naszego kraju i innych, mogą znakomicie uzupełniać Rudawkowe ( i nie tylko)

Tańce w Świetle służąc naszemu rozwojowi, uaktywnianiu Boskiego Potencjału, jaki jest w każdym z nas (działania artystyczne –

taniec, śpiew, malowanie, lepienie w czymś, rzeźbienie, recytację, tworzenie strof, opowiadań, bajek….uzdrawianie bajką czy poprzez teatr…) to zaczątek Twórczego Życia w Harmonii i Jedności z Naturą i wszystkimi Mieszkańcami Ziemi. To podwaliny pod Nową Erę – Erę Miłości,

gdzie każdy będzie sobą i będzie robił to, co umie najlepiej i najbardziej kocha dla dobra własnego, innych i całej Ziemi. Iluzja

czy faktyczna możliwość?
 

Zawsze możemy zacząć i przekonać sięJ  Ja tymczasem zapraszam na Bal Elfów Jesień. Zbieranie Plonów. Siejmy Dobro aby Dobro zbierać.

 
Kocham was Wszystkich
i pozdrawiam z Serca do Serca -
Veni : )
 
...po powrocie z Rudawki,wchodząc do domu automatycznie przerzuciłam
zwrotnicę
"mojego pociągu" na inny tor-tor domu i rodziny.
Moja natura jest taka,że nie mam podzielności uwagi i jak jestem w
jakimś temacie ,
to jestem w nim cała.Tak więc pojawił się czas
prania,sprzątania,gotowania,itp.
Kiedy więc wczoraj wieczorem otworzyłam pocztę to aż mnie zatkało,tyle
listów,ciepłych,
takich w prawdzie- kochani jaka aktywność!.
 Pierwszy list od Eli z łodzi.Czytam i łezki wzruszenia płyną po
 policzkach,następne
pełne emocji,które jeszcze są takie ciepłe,świeżutkie.Czytam
wzruszona i słyszę
takie słowa: "BÓG PATRZY I CIESZY SIĘ- BÓG W NAS"
 
Alleluja,Alleluja, niech takie spotkania-spotkania ze samym sobą,braćmi i
siostrami
będą(jak to mówi Jurek Owsiak) DO KOŃCA ŚWIATA I DALEJ. 
 
Dziękuję Wam Kochani,że przybyliście do Rudawki świadomi swojej Mocy i
razem stworzyliśmy
ten Święty Czas, w Świętym Miejscu z nami wszystkimi- Świętymi
Ludźmi. 
 
Dziękuję,raz jeszcze dziękuję za chwile spędzone razem,które były
dla mnie Wielkim Świętem.
 
...przerzucam zwrotnicę i rozpoczynam medytację z sałatką
jarzynową,gołąbkami,
Odczuwam podobnie jak Gosia Dzialak, ze proces który zaczął sie dla mnie
w Rudawce trwa nadal, i jest bardzo intensywny.
Chciałabym sie z wami podzielić tym co do mnie przyszło, słowami które
popłynęły z głębi mojej duszy.
W Rudawce otrzymaliśmy energie , na które były gotowe nasze serca , a
były to energie wejścia w proces bezwaciastem z malinami- to także radosny Święty Czas.
 
Bóg Wam zapłać za wszystko co od Was otrzymałam
wasza Maria   
 
Kochani.
Pragnę również podzielić sie moimi odczuciami, po naszym spotkaniu w
Rudawce.
Spotkaniu, które jak pisze Ela z Łodzi, przebiegało w pięknych,
subtelnych i bardzo harmonijnych energiach, odczuliśmy spokój, miłość
oraz jedność.
Dziś patrząc na to z perspektywy kilku dni, widzę ze choć te energie
były bardzo subtelne oraz harmonijne, poruszyły w nas bardzo głębokie
poziomy.
runkowej miłości do SIEBIE
SAMEGO.
Każdy z nas dotknął tej energii, poczuł jej moc, dlatego tak wiele dla
nas się zadziało, w procesach indywidualnych,podczas różnych
warsztatów, masaży,zabiegów. 
Każdy tez tylko na swój jedyny i niepowtarzalny sposób wszedł w ten
proces, jedni szybko i głęboko, inni powoli małymi kroczkami, ale to
się dzieje naprawdę.
Warto teraz przyglądać się sobie z uważnie,dając sobie czas i
przestrzeń.
Marysia napisała pięknie" Bóg w nas", teoretycznie wiemy o tym ze Bóg
jest w każdym z nas, jednak często jest to tylko  wiedza z poziomu
umysłu.
Czuje, ze dzięki temu co zostało w nas zapoczątkowane  w
Rudawce,poczujemy prawdziwie  Boga w nas, właśnie wtedy kiedy pokochamy
Siebie Samego czysta bezwarunkowa miłością, kiedy zaufamy naszej duszy i
uznamy jej wybory, a wtedy to już nie będzie teoria, to będzie Bóg w
działaniu JAM JEST.
 
Dziękuję Wam wszyscy kochani za ten piękny czas,szczególnie dziękuję
za wieczór pod gwiazdami, kiedy to cala grupa oglądaliśmy spadające
gwiazdy , a widzieliśmy obiekt, który pojawił sie nagle na niebie,
bardzo nisko nad nami,nie wydając żadnego dźwięku...
Przywitalismy go ogromnym okrzykiem radości, zdumienia, być może to
bracia z gwiazd właśnie w ten sposób za manifestowali sie dla naszej
grupki, która śpiewała przy ognisku, spoglądając  w niebo :-)
 
Wracamy z Arturem do domu, pełni radości , spokoju oraz harmonii.
 
Na zakończenie pragnę wam polecić  książkę która zaczęłam czytać
po powrocie z Rudawki "Dar Duszy" Roberta Schwartza ( autora książki
"Odważne dusze ), książka jest fenomenalna.
 
Ściskamy Was wszystkich bardzo mocno.
Basia i Artur 
 
Kochani

Tak pięknie opisujecie swoje osobiste doznania z Rudawki i to co się tam wydarzyło, że trudno cokolwiek dodać. Było pięknie, było inaczej, było gorąco i serdecznie. Czuje się, że coraz bardziej się poznajemy, integrujemy, uzupełniamy, dzielimy się sobą i swoimi doświadczeniami, chociaż tego stale za mało. Dziękuję wszystkim, którzy wypełnili nasze spotkanie Taneczno Świetliste swoim Światłem,  Kolorem, Dźwiękiem, Istotami Natury ( Dewy, Skrzaty, Elfy) i... Miłością. Dziękuję Wspaniałym Istotom, Marysi i Grażynce za wielkie serce z jakim zorganizowałyście cały nasz pobyt zapięty na ostatni guzik.

Dziękuję tym, dla których muzyka słowiańko-rosyjska poruszyła strunę, o której uczyła nas Małgosia i Konrad. Chociaż to, co udało się udostępnić było małą cząstką tego, co przygotowałam dla Was. Będę więc przesyłać stopniowo linki do muzyki, aby w domowym zaciszu  wsłuchać się w jej piękno i głębię.

W pierwszej kolejności przesyłam ten utwór, który tak bardzo Was poruszył, a który towarzyszył wykładowi na temat Tradycji Północy. Dołączę jeszcze coś. Przesyłam linki do Youtube, aby każdy mógł to znaleźć.
Z całego serca.
Ludmiła